Bieszczadzkie wspomnienia
DO ŹRÓDEŁ SANU - TAM GDZIE KOŃCZY SIĘ POLSKA
Nagrobek w Beniowej Piątek 15 września 2000r. 8 rano parking w Bukowcu. Zostawiam samochód na parkingu biorę plecak, mapę do ręki i idę tam gdzie Polska się kończy. Przez chmury przebija się promienie słońca z taką tylko pewną sobie nieśmiałością. Idę tam gdzie zawsze chciałem dojść na koniec świata i Polski, tam gdzie schodzą się dwa światy, tam gdzie granica nienawiści, tam gdzie do niedawna byle, kto nie mógł się kręcić - bieszczadzki worek - ścieżka do żródeł Sanu

Bieszczadzkie słońce oświetla wszystko dookoła, ten bieszczadzki worek, ten teren, który do niedawna był niedostępny dla zwykłego śmiertelnika takiego jak ja. Wiatru ani troszeczkę, jest ciepło, ale nie gorąco.

San - granica z UkrainaMoja droga biegnie do Sianek przez Bukowiec, Beniową, Negryłów, wzdłuż Sanu, słupków granicznych informujących, że jestem na granicy Polski z Ukrainą. W kieszeni tak na wszelki wypadek - paszport, cały czas targają mną niepokoje i niepewność, udając się w niedostępny, zupełnie pusty i dziki bieszczadzki rejon.

Wstałem o 4 rano, wsiadłem do samochodu, z Sekowca dojechałem pod hotel w Mucznem. Ostatni sklep na drodze - więc robie ostatnie zakupy, a droga czeka mnie długa... Autobus żaden tu nie dojeżdza. Za Mucznem mijam ostatnią osade na mojej dzisiejszej drodze. Kupuje bilet do parku, mijam po prawej resztkę pozostałości ruin po Iglopoolu. Pytam się jakiegoś miejscowego "...czy to jeszcze Polska" twierdząco przytakuje mi, pokazuję ręką prosto i mówi "...tam dalej to Ukraina". Dalej jadę jeszcze samochodem, asfalt coraz bardziej zaczyna się pogarszać. Po lewej odchodzi droga do nieistniejących o polskiej stronie Sokolik "...świat kończy się w Sokolikach, dalej tylko las, druty na granicy dzielą nacje dwie, dzieli ściana nienawiści i przeraża mnie".

Cmentarz w BeniowejJestem, więc w Bukowcu na ostatnim parkingu, znak zakazu ruchu dla wszystkich pojazdów kołowych, nawet rowerów. Dalej zaczynam iść pieszo wzdłuż granicy, Sanu - oznakowaną ścieżką przyrodniczą do cmentarza w Beniowej "...tam gdzie San jest taki płytki gdzie Beniowej brzeg, dzieli ludzi dzieli myśli straszny jego gniew". Po drodze piękną bieszczadzką przyrodę uwidaczniam na zdjęciach i kasetach, co chwila jakiś krzyż... Przyroda, która mnie otacza jest nie do opisania, chciałbym tu zostać do końca życia..., a może nawet dłużej. Dochodzę do Beniowej, cmentarz jest rewelacyjnie zachowany, pozostały ruiny po dawnej cerkwi wykorzystuję chwilę przerwy na połknięcie snicersa, zdrową wodę i kilka zdjęć. Dalej idę ścieżką do schronu w Negryłowie w odległości kilku metrów od granicy. Cały czas mam tylko kilka metrów do Sanu, chwila i jestem na Ukrainie, mijam słupki graniczne i napisy w stylu: strefa graniczna wstęp wzbroniony. Po ukraińskiej stronie, co jakiś czas widzę mijający mnie pociąg, po naszej polskiej nie widać nic żywego, więcej tu cieni historii niż ludzi. Cały czas towarzyszą mi tez inne tablice w stylu ostoja zwierzyny - wstęp wzbroniony. Wąska ścieżka przemienia się w bitą drogę - za chwile Negryłów.Sianki - grob Hrabiny Jacyś ludzie w schronie wymieniamy pozdrowienia, idę dalej. Po obu stronach otaczają mnie świerki zimowe. Cały czas obok nie San, zastanawiam się czy to, aby na pewno bezpieczne. Przechodzę na drugą stronę Sanu tą ukraińską kilka zdjęć przy ukraińskim słupku granicznym - ...nielegalnie przekroczyłem granicę, cały czas rzucają się w czy żółto niebieskie słupki po tamtej stronie Sanu i biało czerwone po Polskiej. Po pół godzinie droga mija z prawej wyłączony drzewostan nasienny świerka karpackiego. Dalej mostek nad potokiem Niedzwiedz, kończy się droga dalej jest wąska ścieżka.

Sianki - grob HrabinyPo 30 minutach dochodzę do Grobu Hrabiny, czyli grobowca Franciszka Stroinskiego i jego żony Klary na dole w Siankach, ktoś zapalił znicze, obok coś w rodzaju kapliczki która znajduję się prawie w ruinie. Scieżka zaczyna gwałtownie piąć się pod górę, jestem już trochę zmęczony, robi się momentami chłodno. Po około 30 minutach dochodzę do szczytu, dalej tabliczka BDPN - Rezerwat Scisły - wstęp wzbroniony. Piękno otacza mnie dookoła. Siadam na ławce, za moimi plecami ukraińskie Sianki pełne życia. Stacja kolejowa, odjeżdżający pociąg, ośrodki wczasowe... a po naszej polskiej stronie nic.. pustka, żadnych zabudowań, żadnego człowieka, żadnego życia, cisza taka jakby świat się zatrzymał. Granica państwa i najdalej wysunieta czesc Polski - Przełęcz Użocka. Tu kończą się Bieszczady Zachodnie, a zaczynają Srodkowe. Sianki - po ukrainskie stronieRobię sobie pół godziną przerwą, napawam się pięknym krajobrazem, którego w moim mieście tak bardzo mi brakuje. Konsumuje cześć prowiantu i zaczynam powrotną drogę. Więcej mam w dół, to i droga biegnie szybciej. Do Negryłowa dochodzę tą samo drogą, dalej idę prosto i mijam cmentarz w Beniowej. Dochodzę do parkingu w Bukowcu, chwila przerwy, wsiadam i odjeżdżam. Przejście do Sianek i z powrotem do Bukowca zajęło mi 6 godzin. Pomysł obejrzenia bieszczadzkiego worka jest pociągający, aczkolwiek realizacja wymaga trochę poświecenia

Sianki - polskieByłem tam gdzie kończy się Polska, gdzie nie ma już nic, w najpiękniejszym miejscu na tej planecie...,gdzie trudno spotkać człowieka. Dopiero teraz po chwili refleksji i zadumy dociera do mnie gdzie byłem, co mogło mi się stać, cały czas widziałem druty na granicy, które dzielą nacje dwie, dzieli ściana nienawiści i przeraża mnie.

Kilka rolek filmu, dużo więcej zapamiętanych chwil na długie zimowe wieczory, będę długo pamiętał ten dzień.

(c) Moje Bieszczady 1999 - 2001
bartko@sekowiec.com

Cofnij do poczatku